Sprawa zgłoszonej w styczniu kradzieży samochodu marki Kia w Pińczowie zakończyła się dla jej uczestników poważnymi zarzutami karnymi. Jak ustalili kryminalni, zgłoszenie o przestępstwie było fikcją stworzoną przez 53-letniego właściciela auta w celu wyłudzenia świadczenia ubezpieczeniowego. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej szokująca – śledztwo naprowadziło policję na trop zorganizowanego procederu przestępczego.
Wierzchołek góry lodowej: od oszustwa do „dziupli”
Po tym, jak 53-latek zgłosił kradzież swojego samochodu, policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Pińczowie rozpoczęli wnikliwe dochodzenie. Zebrany materiał dowodowy szybko podważył wiarygodność zgłoszenia. Jak ustalili funkcjonariusze, auto w rzeczywistości zostało celowo rozebrane na części i pocięte.
To jednak nie był koniec sprawy. W trakcie działań na terenie województwa świętokrzyskiego funkcjonariusze odkryli prawdziwą „dziuplę” samochodową. Zabezpieczono:
„skradzioną” Kię oraz sześć innych pojazdów z podejrzeniem pochodzenia z kradzieży;
dużą ilość części oraz elementów nadwozi;
około cztery kilogramy marihuany.
Zatrzymania i areszty
W sprawę zamieszanych jest kilka osób, którym postawiono zarzuty:
35-letni mężczyzna: odpowie za upozorowanie kradzieży pojazdu i oszustwo.
53-letni właściciel auta: usłyszał zarzuty złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie oraz oszustwa.
50-letni mieszkaniec gminy Ożarów: zatrzymany w związku z oszustwem oraz posiadaniem znacznej ilości narkotyków. Na wniosek prokuratury, sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
Wobec pozostałych podejrzanych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Policja i prokuratura podkreślają, że śledztwo ma charakter rozwojowy. Badane są wzajemne powiązania między podejrzanymi oraz analizowany jest pełen mechanizm przestępczy, który – jak wynika z ustaleń – był starannie zaplanowany i mógł obejmować znacznie więcej przestępstw niż początkowo zakładano.