Wszywka alkoholowa została zaszyta. Mąż wrócił do domu, rana się goi, a w domu nastała upragniona trzeźwość. Teoretycznie powinnaś czuć euforię i ulgę. Tymczasem Ty wciąż chodzisz na palcach, nasłuchujesz każdego dźwięku z kuchni i sprawdzasz, czy jego oddech pachnie alkoholem.
To uczucie to „cisza przed burzą”. I masz pełne prawo się tak czuć. Wszywka to dla wielu par moment przełomowy, często wybierany jako „ostatnia deska ratunku”. Jednak bez zrozumienia, czym jest ten zabieg, łatwo wpaść w pułapkę fałszywego poczucia bezpieczeństwa. W wielu miejscach, takich jak https://nasz-gabinet.pl/kielce/leczenie-alkoholizmu/esperal/ , specjaliści podkreślają, że implantacja disulfiramu to początek drogi, a nie jej koniec.
Każdy dobry terapeuta mówi wprost: wszywka to wsparcie silnej woli, a nie magiczne lekarstwo na alkoholizm. Jak więc wykorzystać ten czas, by nie zwariować ze strachu i naprawdę pomóc sobie?
Dlaczego on jest trzeźwy, ale „nie do wytrzymania”?
Wielu partnerkom wydaje się, że usunięcie alkoholu z krwiobiegu męża automatycznie przywróci tego czułego, odpowiedzialnego człowieka, którego poślubiły. Niestety, rzeczywistość bywa brutalna. Mąż na wszywce często staje się drażliwy, wybuchowy, a nawet agresywny słownie. Dlaczego?
Dzieje się tak, ponieważ alkohol był jego jedynym sposobem na radzenie sobie z emocjami. Zabrałaś mu (lub sam sobie zabrał) „znieczulenie”, ale nie dostał w zamian żadnych narzędzi do obsługi życia na trzeźwo. To klasyczny objaw bycia suchym alkoholikiem.
Disulfiram: bat, a nie nauczyciel
Substancja czynna (disulfiram) działa na prostej zasadzie: wywołuje lęk przed śmiercią. Alkoholik wie, że jeśli napije się w trakcie działania wszywki, reakcja organizmu będzie gwałtowna i niebezpieczna.
- On nie pije, bo się boi, a nie dlatego, że zrozumiał problem.
- Jego mechanizmy iluzji i zaprzeczeń wciąż działają („Nie mam problemu, po prostu zrobiłem to dla świętego spokoju”).
- Cierpi na tzw. „suchy kac” – fizycznie jest trzeźwy, ale psychicznie zachowuje się jak pijany (huśtawki nastrojów, oskarżenia, użalanie się nad sobą).
To nie jest „Happy End”. To dopiero wstęp
Największym błędem, jaki popełniają rodziny, jest uznanie tematu za zamknięty w momencie wyjścia z gabinetu zabiegowego. Wszywka kupuje czas. Daje zazwyczaj od 8 do 12 miesięcy wymuszonej abstynencji. To czas, który albo zostanie wykorzystany na terapię uzależnień, albo zostanie „przeczekany” z zaciśniętymi zębami.
Jeśli mąż nie podejmie terapii psychologicznej, wszywka zadziała jak korek w butelce szampana. Ciśnienie emocjonalne będzie rosnąć, aż w końcu, gdy działanie leku osłabnie (lub mąż tak uzna), nastąpi wybuch – często w postaci gwałtownego ciągu alkoholowego.
Strategie dla Ciebie: Jak przestać być strażnikiem jego trzeźwości?
Twój lęk przed tym, że on „przepije wszywkę” (co zdarza się rzadko, ale jest możliwe) lub zacznie pić zaraz po upływie jej terminu ważności, jest paraliżujący. Oto jak możesz przekuć ten lęk w działanie dla siebie.
1. Oddaj mu odpowiedzialność (Technika lustra)
Przez lata prawdopodobnie kontrolowałaś jego picie, wylewałaś wódkę, tłumaczyłaś go przed rodziną. Teraz on ma w sobie blokadę chemiczną. To idealny moment, byś powiedziała sobie: „To jego ciało i jego decyzja”.
- Przestań sprawdzać, czy „wszywka jeszcze działa”.
- Nie przypominaj mu o terminach wizyt kontrolnych – to jego sprawa.
- Jeśli on zdecyduje się wydłubać wszywkę lub pić mimo niej – to będzie jego wybór i jego konsekwencje (szpital, zagrożenie życia). Ty nie masz na to wpływu.
2. Wykorzystaj ten czas na „odwyk od alkoholika”
Wszywka to urlop dla Twojego układu nerwowego. Masz rok (mniej lub więcej) względnego spokoju fizycznego.
- Zapisz się na terapię dla osób współuzależnionych.
- Zacznij odbudowywać swoje hobby i relacje, które zaniedbałaś przez jego picie.
- Cel: Musisz zbudować w sobie siłę, by – niezależnie od tego, czy on wróci do picia, czy nie – Twoje życie się nie zawaliło.
3. Nie daj się wciągnąć w gry psychologiczne
Trzeźwiejący na siłę alkoholik będzie próbował przerzucić na Ciebie swoją frustrację. Usłyszysz: „Zrobiłem to dla Ciebie, a Ty wciąż jesteś niezadowolona”.
- Twoja odpowiedź: „Cieszę się, że jesteś trzeźwy, ale twoja złość mnie rani. Nie będę rozmawiać w ten sposób”. Stawiaj granice, nie wchodź w dyskusje o jego poświęceniu.
Czerwone flagi – jak reagować w trudnych momentach?
Życie z „zaszytym” partnerem to pole minowe. Oto dwa najczęstsze scenariusze i instrukcja obsługi:
On zaczyna mówić o „jednym piwie” lub „próbie”
Mąż może zacząć testować rzeczywistość: „Minęło już 8 miesięcy, lekarz mówił, że to tyle działa. Może jedno piwo nie zaszkodzi?”.
- Co robisz: Nie panikuj i nie błagaj.
- Co mówisz: „To twoje życie i twoje ryzyko. Wiesz, jak działa disulfiram. Jeśli zdecydujesz się sprawdzić, ja nie będę wzywać pogotowia ani cię ratować. To twoja odpowiedzialność”. To brutalne, ale tylko zderzenie z odpowiedzialnością może go otrzeźwić. Lęk przed nawrotem jest naturalny, ale nie może Tobą sterować.
Agresja i oskarżenia
Jeśli on traktuje Cię jak worek treningowy dla swoich emocji, pamiętaj: trzeźwość nie usprawiedliwia przemocy.
- Fakt, że ma wszywkę, nie oznacza, że musisz znosić jego humory.
- Jeśli jest agresywny, wychodź z domu, kończ rozmowę. Pokaż mu, że trzeźwy mąż-furiat wcale nie jest lepszy od męża-pijaka. To często motywuje ich do podjęcia terapii, by radzić sobie z emocjami inaczej.
Wszywka to czas dla CIEBIE
Drogie Panie, wszywka to nie jest gwarancja szczęśliwego życia. To jedynie „zawieszenie broni”. Potraktuj ten czas jako dar dla siebie, a nie tylko dla niego. To okres, w którym możesz przestać być ofiarą jego nałogu, a stać się niezależną kobietą.
Jeśli on wykorzysta ten czas na naukę życia bez alkoholu – wspaniale. Jeśli nie – Ty, dzięki pracy nad sobą w tym czasie, będziesz gotowa na każdą ewentualność. Nie czekaj, aż wszywka przestanie działać.