Z kraju i ze świata

Polscy przewoźnicy mają już 1,32 mld zł długu. Rosną koszty, a firmy coraz trudniej wiążą koniec z końcem

Opublikowano

-

Polska branża transportowa zmaga się z coraz większymi problemami finansowymi. Rosnące ceny paliwa, wynagrodzenia kierowców, koszty utrzymania pojazdów i opóźnienia w płatnościach sprawiają, że wielu przewoźników ma trudności z utrzymaniem płynności finansowej. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że zadłużenie firm zajmujących się transportem drogowym towarów osiągnęło już 1,32 mld zł. Problem dotyczy blisko 24 tys. przedsiębiorstw.

Zadłużenie przewoźników przekroczyło 1,3 mld zł

Według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie polskich firm zajmujących się transportem drogowym towarów wynosi obecnie 1,32 mld zł. To o 26 mln zł więcej niż przed rokiem. Zaległości ma 23 738 przedsiębiorstw, czyli o 716 więcej niż w październiku 2025 roku.

W ciągu roku liczba zadłużonych firm wzrosła o 3,1 proc., a łączna wartość ich zaległości zwiększyła się o 2 proc. Średnie zadłużenie jednego przedsiębiorstwa wynosi 55,7 tys. zł i jest o około 600 zł niższe niż rok wcześniej.

Oznacza to, że choć przeciętna kwota długu nieznacznie spadła, coraz więcej przewoźników ma problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań.

Rosnące ceny paliwa pochłaniają wyższe stawki za transport

Jednym z największych wyzwań dla branży pozostają rosnące koszty prowadzenia działalności. Przewoźnicy podnoszą ceny usług, jednak wyższe stawki nie zawsze pozwalają pokryć wzrost wydatków.

Według Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) w drugim kwartale 2026 roku ceny jednorazowych zleceń transportowych w Europie wzrosły o około 11 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Stawki w umowach długoterminowych zwiększyły się natomiast o około 6 proc. W tym samym czasie olej napędowy w Unii Europejskiej podrożał średnio o 12 proc.

Sytuację dodatkowo komplikuje specyfika długoterminowych kontraktów. Przewoźnik nie zawsze może natychmiast podnieść cenę usługi po wzroście cen paliwa. Nie każda umowa zawiera klauzulę paliwową, a renegocjowanie warunków współpracy wymaga czasu. W efekcie przedsiębiorstwo może przez pewien okres realizować przewozy według wcześniejszych stawek, pokrywając różnicę z własnych środków.

Problemy branży widać również w liczbie działających firm. Według Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego pod koniec lipca 2026 roku licencję na międzynarodowy transport drogowy posiadało 43 280 polskich przedsiębiorstw. To o 644 mniej niż pod koniec 2025 roku.

Jak wynika z badania dotyczącego sytuacji i planów rozwojowych firm transportowych, aż 48 proc. przedsiębiorców nie planowało żadnych działań związanych z rozwojem działalności.

– Zamiast inwestować w kolejne pojazdy czy zwiększać zatrudnienie, wielu z nich skupia się na utrzymaniu firmy i ograniczaniu bieżących wydatków – mówi Alicja Łacina, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Aż 92 proc. firm transportowych czeka na spóźnione płatności

Kolejnym poważnym problemem są opóźnienia w regulowaniu faktur przez klientów. Z badania przeprowadzonego we wrześniu 2026 roku przez Keralla Research na zlecenie Bibby Financial Services wynika, że aż 92 proc. firm transportowych otrzymuje zapłatę za swoje usługi po terminie.

Rośnie również wartość należności, na których uregulowanie czekają przewoźnicy. Mediana kwoty wynikającej z niezapłaconych na czas faktur zwiększyła się w ciągu roku z 75,5 tys. zł do 90 tys. zł.

Problem polega na tym, że przedsiębiorstwa transportowe muszą ponosić wydatki na bieżąco. Paliwo, wynagrodzenia kierowców, leasing oraz utrzymanie pojazdów wymagają regularnych płatności, niezależnie od tego, czy kontrahenci uregulowali już swoje zobowiązania.

– W transporcie wydatki pojawiają się znacznie wcześniej niż przychody. Przewoźnik musi zapłacić za paliwo, wynagrodzenia kierowców, leasing i utrzymanie pojazdów, zanim otrzyma pieniądze za wykonany przewóz. Jeśli klient spóźnia się z płatnością, firma musi pokryć te koszty z własnych środków. Przy rosnących wydatkach nawet kilka niezapłaconych faktur może zachwiać jej finansami. A gdy takich sytuacji jest więcej, przewoźnik sam zaczyna zalegać z płatnościami – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Największe zadłużenie na Mazowszu, Śląsku i w Wielkopolsce

Zadłużenie polskich przewoźników jest nierównomiernie rozłożone między regionami. Najwięcej firm z zaległościami działa na Mazowszu. W Krajowym Rejestrze Długów figuruje tam 4608 przedsiębiorstw, które mają łącznie do spłacenia 260,6 mln zł.

Na kolejnych miejscach pod względem wartości zadłużenia znajdują się:

  • województwo śląskie – 190,1 mln zł,

  • województwo wielkopolskie – 180,5 mln zł.

Łącznie na te trzy województwa przypada niemal połowa wszystkich zaległości polskiej branży transportowej.

Inaczej wygląda zestawienie średniego zadłużenia przypadającego na jedną firmę. Najwyższe odnotowano na Śląsku – wynosi 67,3 tys. zł. To ponad 11,5 tys. zł więcej niż średnia krajowa. Wysokie średnie zadłużenie występuje również na Podlasiu (63,7 tys. zł) i w Wielkopolsce (63,4 tys. zł).

Najniższe średnie zaległości mają natomiast przewoźnicy z województwa podkarpackiego – 38,6 tys. zł.

Mali przewoźnicy mają do spłacenia blisko 750 mln zł

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy najmniejszych przedsiębiorstw. Największą grupę zadłużonych podmiotów stanowią osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą.

W KRD figuruje 15 194 takich przewoźników. To niemal dwie trzecie wszystkich zadłużonych firm z branży transportowej. Łącznie mają oni do spłacenia blisko 750 mln zł, czyli ponad połowę całego zadłużenia sektora.

Rekordzistą w tej grupie jest przedsiębiorca z powiatu otwockiego, którego zaległości sięgają blisko 7 mln zł.

Jeszcze większe zadłużenie odnotowano w przypadku spółki transportowej z Nowego Tomyśla. Jej zobowiązania wynoszą 7,6 mln zł – to najwyższa kwota zaległości w całej branży.

Problemy pojedynczych przedsiębiorstw pokazują również przypadki firm, które mają wielu wierzycieli. Przewoźnik z Zielonej Góry nie zapłacił 52 wierzycielom. Ma wobec nich 106 zobowiązań o łącznej wartości przekraczającej 900 tys. zł.

Z kolei firma transportowa z powiatu kluczborskiego jest winna kontrahentom prawie 637 tys. zł. Jej zadłużenie obejmuje 51 zobowiązań więcej niż w przypadku przedsiębiorstwa z Zielonej Góry, przy jednym wierzycielu mniej.

Komu przewoźnicy są winni najwięcej?

Największa część zadłużenia firm transportowych przypada na sektor finansowo-ubezpieczeniowy, w tym wtórnych wierzycieli. Z tego tytułu przewoźnicy mają do spłacenia 884,6 mln zł.

Kolejne 241,2 mln zł to zaległości wobec firm z branży paliwowej, w tym dostawców paliw i operatorów kart flotowych.

Łącznie te dwie grupy odpowiadają za ponad 1,12 mld zł zobowiązań, czyli około 85 proc. całego zadłużenia przewoźników.

Przewoźnicy również czekają na 170 mln zł

Zadłużenie branży transportowej nie oznacza jednak, że wszystkie problemy finansowe zaczynają się po stronie przewoźników. Sami również mają trudności z odzyskaniem pieniędzy za wykonane usługi.

Z danych KRD wynika, że firmy zajmujące się transportem drogowym towarów czekają na łącznie 170 mln zł od 9292 dłużników.

Największe zaległości wobec przewoźników mają:

  • firmy handlowe – 54,4 mln zł,

  • przedsiębiorstwa z branży transportowej i magazynowej – 46,6 mln zł,

  • firmy przemysłowe – 24,5 mln zł,

  • przedsiębiorstwa budowlane – 17,4 mln zł.

Opóźnienia w płatnościach mogą uruchamiać mechanizm kolejnych zaległości. Przewoźnik, który nie otrzymuje na czas pieniędzy za wykonany transport, ma trudności z regulowaniem własnych rachunków. W konsekwencji sam może stać się dłużnikiem kolejnych przedsiębiorstw.

Popularne artykuły

Exit mobile version